Postanowienia noworoczne

{ sobota, 26 stycznia 2013 }
Wiem, że już praktycznie koniec miesiąca, a takie posty powinny się pojawiać pod koniec starego roku, albo tuż na początku nowego, ale tak to jest jak się nie ma czasu na blogowanie, tylko zajmuje się wszystkim innym dookoła ;)

Jak już wcześniej wspomniałam tegoroczna lista postanowień jest dość długa, ale uważam, że są one dość sensowne i możliwe do spełnienia. Generalnie są to dość zwykłe, proste rzeczy, które powinny mi towarzyszyć na co dzień, ale gdy jest się zabieganym, to różnie to bywa. Mam nadzieję, że takie usystematyzowanie mi pomoże :).

Postanowienia na rok 2013:
·             - czytać książki – minimum 1 miesięcznie (Kiedyś baaaaardzo dużo czytałam, ale w czasie studiów się to zmieniło, zarówno przez ilość nauki, jak i przez to, że poznałam wtedy mojego TŻa i chciałam z nim spędzać jak najwięcej czasu :P)
·         - dbać o siebie
o    ćwiczyć minimum 1,5h w tygodniu (Niektórzy pewnie powiedzą, że to mało, ale uważam, że jak dla kogoś kto ćwiczy od święta to nie jest to mało. Trzeba się powoli rozruszać, żeby potem na starość nie płakać)
o    balsamować ciało (minimum 3x w tygodniu) (Tak wiem, głupie postanowienie :P. Ale mam dość suchą skórę i chociaż jakiekolwiek nawilżenie by się przydało. Niestety zazwyczaj jestem zbyt leniwa, żeby się posmarować balsamem po kąpieli)
o    starać się mieć zadbane dłonie i stopy (manicure i pedicure) (Zazwyczaj szkoda mi czasu na pomalowanie paznokci, a to błąd, bo dłonie powinny być zadbane - w końcu to nasza "wizytówka". Czas to zmienić ;))
·         - oszczędzać wodę – ograniczyć kąpiele (max 2x w tygodniu) (Jak ma się wannę, to najchętniej codziennie by się w niej wylegiwało i brało cudownie pachnące kąpiele. Niestety wszystko drożeje, więc chociaż w taki sposób mogę w pewnym stopniu zmniejszyć rachunki za wodę. Zamiast tego prysznic!)
·         - regularnie robić prace/raporty/notatki na studia – nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę!!! (Problem większości osób, w tym i mój. Zawsze mi się wydaje, że mam jeszcze tyyyyyle czasu i ze wszystkim zdążę, a potem jest wielka spina i panika. Muszę się wziąć w garść, bo tylko na dobre mi to wyjdzie)
·         - utrzymywać porządek w pokoju/mieszkaniu (Nie jestem syfiarą, czy bałaganiarą, ale zazwyczaj w ciągu tygodnia walają mi się po mieszkaniu notatki, książki i inne pierdoły, których "nie mam czasu sprzątnąć, bo się uczę" - a przecież to naprawdę nie zajmuje dużo czasu)
·         - chować ciuchy do szafy i nie obwieszać wszystkich krzeseł (To chyba też większość z Was zna - ściągam ubrania i wieszam je przez krzesło, bo nie chce mi się ich schować do szafy. Kupka rośnie, a na koniec tygodnia bawię się w składanie i chowanie)
·         - pozbyć się niepotrzebnych rzeczy (Mam naturę chomika i zbieram większość rzeczy, bo albo się przyda, albo szkoda wyrzucić, albo to pamiątka, albo to jeszcze założę/ponoszę itp. Czas przejrzeć szafy i szuflady i rozstać się z tym co niepotrzebne. Jeszcze w mieszkaniu, w którym mieszkam na co dzień, nie mam aż tak wielkiego problemu, ale za to w domu rodzinnym, w którym bywam w weekendy albo święta, jest już gorzej)
·         - ubierać się bardziej kobieco – chociaż w towarzystwie TŻ (Niech ma Chłopak na czym oko zawiesić ;). Mam wyglądać jak jego Kobieta, a nie jakaś koleżanka. Te parę razy w tygodniu kiedy się widujemy mogę założyć spódniczkę zamist jeansów)
·         - być lepiej zorganizowaną
o    nie tracić czasu na głupoty (Przesiadywanie w necie i czytanie jakiś pierdół, bezproduktywne oglądanie telewizji itp.)
o    efektywniej spędzać wolny czas (Zamienić powyższe rzeczy na coś co da jakieś korzyści)
o    nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę (Jak w punkcie o regularnym robieniu raportów/notatek itp na studia)
·         - dążyć do jak najlepszego jadłospisu – więcej warzyw i owoców, mniej chipsów i słodyczy (zastąpić je owocami/suszonymi owocami/orzechami/pestkami) (No cóż... z tym jest trochę kiepsko, bo uwielbiam słodycze i różnego rodzaju niezdrowe przekąski, lubię coś chrupać jak się uczę, a przed okresem zawsze mam ogromny pociąg do czekolady.... Trzeba z tym powalczyć i wprowadzić więcej owoców, warzyw, a niezdrowe chipsy zastąpić jakimiś orzechami, pestkami itp)
·         - odświeżyć sobie język angielski – chociaż godzinka tygodniowo…. (Kiedyś z moją znajomością języka było dobrze, ale na studiach się uwsteczniłam, nie miałam żadnej motywacji do dalszej nauki (zdecydowanie wolę jak ktoś kontroluje to co robię, sprawdza efekty) i angielski się zaniedbał. Trzeba to zmienić, bo języki naprawdę są bardzo ważne. Jak się uda, to może zacznę się uczyć czego nowego ;))
·         - rozwijać się kulinarnie – zwiększyć swoje umiejętności kucharskie (Robię się coraz starsza, powoli wypadałoby się przygotowywać do roli "pani domu" i nauczyć gotować czegoś innego niż zupa serowo-porowa :P. I znowu stała wymówka - nie gotuję, bo nie mam czasu, bo się uczę, bo Mama mi daje obiadki - mieszkam z młodszą siostrą i zawsze dostajemy wyprawkę od Mamy ;P)
·         - wykorzystywać na bieżąco zapasy kosmetyków (Ciężko jest mi przejść obojętnie obok jakieś cudownej promocji na kosmetyki i w związku z tym moja łazienkowa szafka jest pełna balsamów, żeli, "szamponów" itp. Trzeba będzie wprowadzić "projekt denko")
·         - nie wydawać pieniędzy na głupoty – niech zakupy będą przemyślane (Jestem na utrzymaniu rodziców i na swoje wydatki dostaję kieszonkowe - trzeba nim rozsądnie gospodarować. Wiem, że niektórzy uznają, że jak to tak, że taka "stara" i na garnuszku u mamusi, ale przypominam - studiuję 2 kierunki, w tym jeden bardzo trudny i zwyczajnie nie znalazłabym czasu na pracę. Chociaż ostatnio staram się sobie ciutkę dorobić tym, czego się uczę na zajęciach ;)).


Ufffff... To tyle na ten temat :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz